Zespół bardzo intrygujący, na pewno pod wieloma względami odróżniający się od formacji określających swoją muzykę mianem czarnego metalu. Zespół szalenie ważny na naszej scenie i niewątpliwie spora w tym rola debiutanckiej płyty - "Firefrost Arcanum", która śmiało i bez jakichkolwiek kompromisów rusza skostniałe fundamenty black metalu i w pewnym stopniu wprowadza go w nowy wymiar. Każdy kto zna, każdy kto rozgryzł tę sztukę, wie, że taką muzykę może stworzyć tylko grupa indywidualistów, więdzących doskonale czego chcą, czego wymaga i jak powinien wyglądać dźwiękowo i wizualnie obraz ich zespołu. Wspólnie z Andrzejem skontaktowaliśmy się z Orionem, i wypytaliśmy go o wszystkie w zasadzie szczegóły związane z VESANIA. A było o co pytać...

Ton i charakter pierwszego zdania Waszej notki biograficznej brzmi bardzo intrygująco i niemal jak prolog do powieści. Nie do końca jednak rozumiem stwierdzenie, że VESANIA istniała od zawsze. Jak powinniśmy podejść do tego istnienia zespołu właśnie 'od zawsze'? Jest tutaj jakaś przenośnia - zatem, jak należy ją interpretować poprawnie?

orion: Interpretacja tego zdania jest bardzo prosta. Nie chciałem wyrazić nic poza tym, że myśl o takim zespole, od kiedy nauczyłem się świadomie myśleć, zawsze była we mnie. Grałem wcześniej w jakichś zespołach, żaden z nich nie był tym, co chciałem robić. To po prostu wieczna myśl o sztuce obłędu - od kiedy zrozumiałem, że immanentnie zawiera się we mnie - potrzebowałem jej realizacji. Oczywiście nie byłem w stanie tego zrobić sam, na szczęście znaleźli się ludzie, którzy mieli podobną wizję muzyki, dlatego VESANIA to regularny zespół, a nie projekt.

Obraz zdobiący płytę, sesja zdjęciowa, teksty, i przede wszystkim muzyka są ściśle spokrewnione ze sobą i w moim odczuciu stanowią silny koncept - koncept owiany wspólnym tytułem "Firefrost Arcanum". Czy w takiej właśnie kategorii należy rozpatrywać nowy album VESANIA?

orion: Jak najbardziej. Zawsze bardzo się cieszę, kiedy ktoś to zauważa. Staraliśmy się, żeby mimo bardzo różnego czasu powstania poszczególnych części tej płyty, zamknąć wszystko jedną nadrzędną koncepcją, i chyba w dużej mierze się to udało. Kolejna płyta prawdopodobnie będzie od początku do końca tworzona w jednej konwencji - teraz mamy możliwość zaplanowania tego z góry. Moim zdaniem płyty takich zespołów są jeszcze ciekawsze i bardziej spójne, kiedy powstają na bazie jakiegoś konstruktu, kiedy realizują ideę.

Nawiązując do poprzedniego, należy chwilkę uwagi poświęcić zdjęciom, które u mnie osobiście wywołują mieszane emocje. Na pewno część z nich to swoiste novum w takiej muzyce - mam na myśli maski, które trzymacie w dłoni na jednym z nich. Skąd pomysł na to, a także i na udział statystów, stanowiących tło?

orion: Nie chcieliśmy stworzyć na siłę czegoś nowego. Każda z trzech sesji do tej płyty (okładka, zdjęcia grupowe i indywidualne), miała realizować swoje zadanie. Za każdym razem chcieliśmy pokazać coś innego. Te zdjęcia, o które tutaj pytasz, miały być obrazem tego, co w VESANIA odnosi się do wysokiej sztuki. Trochę w tym wszystkim teatru, trochę autokreacji... Ale bardzo wiele również odnosi się do siły i prawdy, takiej, jak ją rozumiemy. Udział statystów - na zdjęciach musieli być ludzie w białych, identycznych maskach, symbol bezimiennego tłumu identycznie pustych postaci. Nasze twarze na tych zdjęciach są widoczne, sztuka polega na tym, aby te maski zdjąć. Na jednym z obrazów maska jest niszczona... Jest jeszcze odwrotny kierunek interpretacji, tak naprawdę równie ważny. Dotyczy teatralności samego przekazu artystycznego. Mimo, że staramy się, aby nasz przekaz płynął prosto z serca i emocji, w jakiś sposób jednocześnie go animujemy, nadajemy treści formę w określonej stylistyce, tak samo, jak byśmy zakładali maski. I tutaj, przy pełniejszym przedstawieniu tego pomysłu, mogę powiedzieć, że ważna wydaje mi się umiejętność zauważenia i zrozumienia zawsze wielu aspektów. Nie chodzi mi o beznamiętną względność świata i rzeczy, ale o umiejętność zachowania dystansu do samego siebie.

Wszystko jest bardzo pięknie, jednak jest, jak zresztą zazwyczaj, tak zwana druga strona medalu. We wnętrzu wkładki, obok liryków pojawiły się fotki każdego z Was z osobna, które są nieco mniej interesujące, bowiem jest to odbicie lustrzane sesji zdjęciowej do jedynki Zyklon - sesji profilów samych muzyków Zyklon. Identyczna konwencja bije z tych fotek, te same składniki, ta sam atmosfera. To oczywiście moje osobiste zdanie. Zaprzeczysz?

orion: Może masz rację, faktycznie wyszło to dość podobnie, nie mieliśmy jednak takiego zamiaru, żeby kopiować sesję Zyklon. Nasze zdjęcia indywidualne miały pokazać to wszystko, co w nas i muzyce VESANIA najgorsze. Wszystko, co brudne, złe i ludzkie jednocześnie. Zniszczenie, krew, przemoc i agresja. Myślę, że w dużej mierze się to udało i zdjęcia są bardzo dobre. Widzę w nich również sporo elementów których nie ma na fotkach Zyklon, takich jak bardzo specyficzne perspektywy, białe tęczówki lewego oka... Wierz mi, że zamiarem nie była kopia. Być może po prostu dużo w nas i ludziach z Zyklon podobnych odczuć i koncepcji na ich ukazanie.

Nie jest to jedyne, co przywołuje skojarzenia z norweską sceną. O ile te powyższe, wizualne są wyjątkowo podobne, to muzyczne także są, aczkolwiek w diametralnie inny sposób zbliżone. Nie raz padły już porównania VESANIA do EMPEROR, i nie sposób po części temu zaprzeczyć. Oczywiście, "Firefrost Arcanum" nie wywołuje takich odczuć jak dwie pierwsze, kultowe płyty EMPEROR - tak według mnie, jednak jest w Waszej muzyce pierwiastek, jakiś magnes, który powoduje takowy dreszczyk i ciary po plecach… Zgodzisz się z moją opinią?

orion: Muzyczne skojarzenia z norweską sceną, kiedy zespół gra "black metal" są nieuniknione. Stylistyka zespołu VESANIA była dla mnie jasna od samego początku i bez względu na nasze coraz nowsze inspiracje muzyczne, ten zespół ma taki pozostać. Nie oznacza to oczywiście, że nie zakładamy rozwoju zespołu, jednak ma on podążać już wytyczoną ścieżką. To jest zespół black metalowy, więc zawsze będziemy grać z VESANIA muzykę ekstremalną, brutalną i klimatyczną zarazem. Te odczucia, o które pytasz, są dla nas niezmiernie ważne, ważne jest to, by muzyka miała "ducha", by czuło się ją, i jeżeli wywołuje "ciary po plecach", to tak właśnie miało być. Kiedy jesteśmy porównywani do EMPEROR - zawsze będzie to dla nas wielki komplement. Nie uważam jednak by VESANIA była kalką tego zespołu, chociaż płyty takie jak "Anthems..." pozostaną dla nas inspiracją na pewno bardzo długo. Jeżeli ktoś stara się tworzyć, jednocześnie określając w pewien sposób styl tej kreacji, materia, z której tworzy jest już w pewien sposób określona. Ważny jest pomysł, aby być w stanie stworzyć takie możliwości kombinacji i rozwiązań, w tym przypadku muzycznych i rytmicznych, których nie było wcześniej. Często oczywiście korzysta się z pewnych wzorcowych "układów", ale to, co nadaje własny styl zespołowi, to ta część muzyki, która go odróżnia od reszty. Staramy się, by było tej swoistości w VESANIA jak najwięcej, i zawsze będziemy się starać i pracować nad tym.

Muzyka na "Firefrost Arcanum" jest wynikiem pracy zespołowej. Powiedz, w jak wielkim stopniu identyfikujesz się, tak z muzyczną, jak i słowną stroną tej płyty i jak bardzo ten album odzwierciedla Ciebie samego, osobiście - jako artystę, jako twórcę i jako codziennego człowieka, który pracuje, bądź też uczy się?

orion: Hm, chyba rozumiem, o co pytasz... Nie jestem wielkim blackmetalowcem, nie mam nosa wyżej niż czoła i nie jestem bardziej mądry niż wszyscy inni. Oczywiście z takim a nie innym rozumieniem świata wiąże się określony wygląd i styl życia (ha!), ale to wynika po prostu ze mnie, a nie z muzyki której słucham. Zresztą słucham bardzo wielu jej rodzajów... Raczej jest odwrotnie, z tego, kim jestem, wynika to, jaki rodzaj artystycznego przekazu mnie przekonuje. Co do identyfikowania się ze słowną stroną płyty, oczywiście, są to w większości moje teksty (dwa napisał Annahvahr), więc każdy z nich jest w jakiś sposób reprezentacyjny dla pewnych konkretnych stanów mojej psychiki, czasem trochę niezdrowej... Teksty są w tym zespole ważne, przynajmniej dla mnie, to taki rodzaj zespołu, w którym chciałbym, by odbiorca mógł zwrócić uwagę na całość przekazu. Dlatego staram się tak wykorzystywać wszystko, co jest we mnie, żeby zasilić i wysycić ten przekaz najsilniejszymi emocjami. Oczywiście, że pracuję i uczę się również, staram się wszystko co robię poza zespołem podporządkować własnemu samorozwojowi. Również te aspekty życia mogą dostarczyć wielu inspiracji.

Liryczny aspekt "Firefrost Arcanum" do najłatwiejszych nie należy. Najogólniej powiedziałbym, że dotyczą one, a raczej poruszają tematykę w taki trochę psychologiczny sposób, ciemnej natury człowieka, jak również i świata, obecnej rzeczywistości. Pełno w nich różnych zagmatwanych czasem zwrotów, przenośni i bezimiennych wykrzyczeć, choć bez takowego znaku interpunkcji. Poza tym, czy także zewnętrzne czynniki w postaci literatury, bądź też innych dziedzin sztuki mają jakiś wpływ na to?

orion: Zawsze chciałem, aby teksty pisane dla tego zespołu były czymś szczególnym. Tekstom na "Firefrost Arcanum" poświęciliśmy wiele uwagi, po to, by w jak najbardziej pełny sposób uzupełniały dźwięki zawarte na tym albumie. Ta mnogość zagmatwanych zwrotów to moje zboczenie dotyczące zabaw językiem, na wszelkich możliwych poziomach. Wszystko to po to, żeby stworzyć jak największą ilość możliwości interpretacji. Dzięki tekstom pisanym w ten sposób można zauważyć jakiś ich szczegół dopiero po bardzo długim czasie, przynajmniej mi to zawsze sprawiało ogromną przyjemność. Ważne tutaj są również tytuły, które razem z tak zwanymi "statements" umieszczonymi we wkładce, stanowią klucz do rozwiązania treści samych liryków. Sam klucz również nie może być jednoznaczny i zbyt prosty, dlatego tytuły są najczęściej neologizmami, stworzonymi na użytek konkretnych tekstów, które reprezentują. Języki, które wciąż poznaję, mają ograniczony zasób słownictwa i często potrzebuję jakiegoś nowego zwrotu lub wyrazu, dla oddania konkretnej treści lub nastroju. Masz pewnie dużo racji, odnośnie do tematyki. Dodałbym jednak jeszcze kilka rzeczy, przede wszystkim to, że w dużej mierze teksty dotyczą nadrzędnych dla nas wartości, prawdy, takiej, jaką ją rozumiemy, równowagi i spokoju, takiego, jaki jest dla nas prawdziwy. Czynniki zewnętrzne na pewno mają tu dość znaczny wpływ. Czasem zdąża się nawet posługiwać bezpośrednimi zapożyczeniami, jednak najczęściej przeredagowanymi w sposób najodpowiedniejszy do użycia. Są to jednak bardzo sporadyczne sytuacje, widoczne raczej w tych słowach, które samymi tekstami nie są, w "oświadczeniach", w sentencjach umieszczonych na każdej stronie. Sztuka dostarcza wielu inspiracji, ale są to zwykle kryptocytaty nieświadome.

Najogólniej powiadając o muzyce VESANIA, pada termin black metal. Jednak w tym black metalu pełno różnych ciekawostek, zmian, urozmaiceń, każdy numer po prostu na swój sposób przyciąga uwagę słuchacza. Jak postrzegasz ten album w rok od zakończenia sesji nagraniowej, i jakie nadzieje wobec niego wiążesz na najbliższą przyszłość?

orion: VESANIA to nie black metal surowy. Tak jak napisałeś, to muzyka która w jakiś sposób rozwija ten gatunek. Ale trudno spodziewać się niewiadomo, czego. Sesja zakończyła się w tej chwili już prawie rok temu. Cały czas uważam tą płytę za udany materiał. W końcu pozwolił nam zadebiutować na scenie w dobrym stylu, odzew jest bardzo duży i pozytywny. Nieoceniona w tym zasługa Empire Records, Mariusz dużo dla nas robi w kwestii promocji. Trudno mi mówić w tej chwili o nadziejach, zadaniem tej płyty jako debiutu jest wypromowanie zespołu, dotarcie do jak największej ilości odbiorców. Dla nas najważniejsza zawsze pozostanie możliwość nagrywania takich płyt, jakie sobie wymyślimy, bez ograniczeń. Chcielibyśmy doprowadzić do tego w przyszłości, nie wiem, czy ta płyta nam na to pozwoli. Poza tym również istotne dla nas są koncerty. To jest taki rodzaj ekspresji, w którym czujemy się najlepiej, bardzo żywiołowy. I takie są też nadzieje - czekamy na możliwość zagrania trasy promującej "Firefrost Arcanum".

W kraju przesiąkniętym brutalnym, deathowym graniem, można powiedzieć, że macie większe szanse pozostania na dłużej w pamięci maniacs. Konkurencja niby śpi, choć nie do końca... Jest silny konkurent jak na moje ucho - ECLIPSE z ostatnią płytą, o którym coś cicho zresztą ostatnio, ale w samym Empire macie zagrożenie w postaci rosnącego w siłę i popularność CRIONICS. Konkurowanie jest niezdrowe, bo z czasem przeobraża się w przysłowiowy wyścig szczurów - mówiąc politycznym językiem. Jak postrzegasz miejsce VESANIA w metalowej Polsce 2003?

orion: Moim skromnym zdaniem konkurowanie jest zdrowym zjawiskiem, bo czasem pozwala na efektywniejsze samodoskonalenie się, na zasadzie czegoś, co każe nie czekać, cały czas pcha do przodu. Oczywiście biorę pod uwagę tylko zachowanie w tej kwestii zdrowego rozsądku i nie doprowadzenie do "wyścigu szczurów". CRIONICS to faktycznie konkurencja z jednej stajni, ale cały czas jesteśmy znajomymi i nie staramy się prześcigać. Przeciwnie, mam wrażenie, że czasem zdarzyło się nam pomagać sobie nawzajem. Co do ECLIPSE - podzielam Twoją opinię - to może być znaczący zespół. Nie słyszałem wiele ich nagrań, ale te, które do mnie trafiły, zdecydowanie mnie przekonują. Masz też rację, że jednocześnie mało jest w tej chwili tego typu zespołów jak VESANIA, CRIONICS czy ECLIPSE. Może to faktycznie jakaś szansa... Jeśli tak jest, to na pewno zrobimy wszystko, by ją wykorzystać. A VESANIA w metalowej Polsce 2003? Mamy zamiar trochę namieszać na scenie, to jest rok naszego oficjalnego debiutu, musimy dać z siebie wszystko.

Kontynuując wątek z poprzedniego pytania. Przy okazji debiutantów płytowych, nie sposób nie zapytać o drogę, jaką przeszliście do podpisania kontraktu, w tym przypadku z Empire Records. Jak to się potoczyło, że VESANIA znalazła się w barwach Imperium?

orion: Teraz to się może wydawać bardzo mało skomplikowane... Kiedy nagrywaliśmy płytę, nie wiedzieliśmy jeszcze, kto będzie jej wydawcą. Spędzając długie godziny w studiu i poza nim na rozmowach o zespole, zaprojektowaliśmy sobie to, czego byśmy chcieli. Jako najodpowiedniejszą dla nas wybraliśmy Empire Records, i tuż po zakończeniu mixów i masteringu, wysłaliśmy jedną jedyną płytę do Mariusza Kmiołka. Mieliśmy chyba sporo szczęścia, bo po wymianie propozycji dostaliśmy na biurko umowę. Ominęło nas pewnie wiele problemów, z którymi boryka się sporo dobrych zespołów, nie mogąc znaleźć wydawcy... Ale jest jeszcze druga strona - przez prawie pięć lat istnienia zespołu, poprzedzających nagranie "Firefrost Arcanum", po prostu wydawcy nie szukaliśmy. Chcieliśmy poczekać na odpowiedni moment, taki, w którym będziemy coś sobą reprezentować. W tym wypadku cierpliwość okazała się dla nas dobra, warto było czekać.

Jaką rolę w rozwoju VESANIA miał split z olsztyńskim BLACK ALTAR? Chodzi mi zarówno o aspekt muzyczny jak i promocyjny. Wiesz, wcześniej mało było słychać o VESANIA...

orion: Pod koniec 1998 roku zarejestrowaliśmy podczas dwudniowej sesji w Selani piętnastominutowy materiał. Początkowo miało to być "Promo 1999", ale materiał powędrował na półkę. Jakiś czas później (a właściwie sporo czasu później), Shadow z BLACK ALTAR zaproponował nam jego wydanie na splicie ze swoim zespołem i zgodziliśmy się. Nazwaliśmy go "Moonastray". Do tego czasu w zespole trochę się zmieniło, przede wszystkim osoba klawiszowca. Siegmar dograł do "Moonastray" trochę swoich ścieżek, zrobił powtórny mastering i w takiej postaci nagranie trafiło na płytę z BLACK ALTAR. Miało to być wydawnictwo stricte undergroundowe, limitowane, sygnowane, itp. Tak też się stało, a Shadow dołożył wszelkich starań żeby ten materiał sobie dostępnymi środkami promować. Był spory odzew, nie tylko z Polski i jak na tego typu wydawnictwo, uważam, że zostało to zrobione wystarczająco dobrze. Faktycznie było dość mało słychać o zespole, ale to nie z winy Odium Records, raczej z naszej. Po prostu nie uważaliśmy się za zespół grający wystarczająco dobrze, by było co promować... "Moonastray" to nasz pierwszy kontakt ze studiem, nie wiedzieliśmy wtedy zbyt wiele o nagrywaniu i słychać to na płycie. Poza tym wydaje mi się, że taka ilość czasu, jaka dzieli nas od sesji pozwoliła nam zrobić spore postępy jako muzykom. W tej chwili muzyka zespołu VESANIA, jak słychać na "Firefrost Arcanum", rozwinęła się pod każdym względem. Mamy nadzieję ten rozwój kontynuować, bardzo wiele jeszcze do zrobienia, bardzo wiele pracy przed nami.

W black metalowych kapelach przybieranie imion swego czasu było przejawem próby wykreowania się na duchowo inne osoby. Dzięki owym imionom muzycy oddzielali swoje prywatne życie od tego muzycznego. Teraz jest to już zabieg stosowany nagminnie. W VESANIA również używacie pseudonimów artystycznych, skąd one się wywodzą? Orion, kiedyś nazywałeś się Anubis, prawda? Czemu zrezygnowałeś z tej barwnej postaci o twarzy szakala?

orion: To jest dobra koncepcja, to oddzielanie życia prywatnego od muzycznego. W zasadzie życia codziennego, tego, które polega na spotykaniu dziwnych ludzi, dziwnej pracy i kończeniu dziwnych studiów, od tego, w którym staramy się realizować. To jest to życie, w którym chcemy tworzyć własną sztukę, uwalniać najsilniejsze emocje, chcemy być tacy, jacy nie możemy być... To życie, na które staramy się cały czas pracować, cały czas je planujemy i poświęcamy mu ogromną większość myśli. Moje imię, jak to nazwałeś "pseudonim artystyczny" (i masz pewnie rację, bo obiektywnie jest to w istocie coś w tym rodzaju), faktycznie się zmieniło, ale to z bardzo osobistych powodów i nie chciałbym o tym tutaj opowiadać. Nie zrezygnowałem z tej postaci, zawsze pozostanie częścią mnie w sensie duchowym. Imię każdego z nas ma trochę inny rodowód, długo by wchodzić w szczegóły. Każdy wybrał takie, które w jakiś sposób czuł, każdy miał pod tym względem wolną wolę, nie było to tak, że "ty teraz nazywasz się Heinrich i jesteś basistą zespołu VESANIA, takie imię pasuje do koncepcji". Kiedy się nad tym zastanawiam, przychodzi mi do głowy jedno zdanie: "We are not, who we think we are. We are who we're affraid to be". W jakiś sposób jest to przerażające...

"Firefrost Arcanum" ma już rok czasu na karku. Wiem, że tworzycie już nowy materiał. W jakim kierunku poszedł Wasz rozwój?

orion: Od chwili tworzenia materiału na "Firefrost Arcanum" upłynęło już sporo czasu, więc dla nas tym bardziej jest to już dość stary materiał. Powstaje nowy, zdecydowaliśmy, że rozwój zespołu będzie szedł w tym samym kierunku, VESANIA pozostanie zespołem poruszającym się na polu black metalu. Nasze nowe kompozycje są dokładniejsze, brutalniejsze, pełniejsze, a zarazem bardziej żywiołowe. Nie chcemy też, by kolejny materiał był pozbawiony tego specyficznego klimatu, dlatego o tę stronę muzyki również wciąż staramy się dbać. Chcemy się rozwijać jako kompozytorzy i instrumentaliści i cały czas ulepszać ten zespół. Nie zmieni się jego stylistyka, zmieniają się tylko nasze umiejętności, dochodzi trochę nowych możliwości technicznych... Nie zaczniemy tworzyć innej muzyki, VESANIA pozostanie bezkompromisowa, ostra, agresywna a czasem czarna i smutna, czasem niepokojąca.

Inferno i Nergal z Behemoth uznali "Firefrost Arcanum" za debiut roku. Słowa uznania z takich ust mobilizują. Czy czujecie dużą presję podczas tworzenia materiału na nowy album?

orion: Było to oczywiście spore zaskoczenie i bardzo miłe przeżycie dla nas, kiedy mogliśmy przeczytać taką właśnie opinię. Cieszę się, słysząc takie słowa, chociaż nie ukrywam, że prywatnie usłyszałem z ich ust również wiele konstruktywnej krytyki, co też mnie cieszy. Presja jest pewnie spora, staramy się jednak w miarę możliwości jej nie odczuwać i tworzyć w sposób nieograniczony.

Udzielasz się również w Neolithic. Powrotny album już jest nagrany. Jak to się stało, że zasiliłeś szeregi formacji bardzo odbiegającej stylistycznie od tego, co robisz w VESANIA?

orion: Kay z Neolithic jest moim bliskim przyjacielem. Bardzo wiele dla mnie zrobił, pomógł mi w bardzo trudnym dla mnie okresie, sporo mu zawdzięczam. Któregoś dnia zaproponował mi miejsce w swoim zespole, nie wyobrażając sobie nikogo innego... Nie ukrywam, że dla mnie możliwość uczestnictwa w zespole z ustaloną już przez lata pozycją była i jest możliwością poszerzenia swoich muzycznych horyzontów na wysokim poziomie. Tak się zaczęło, z Neolithic jestem do dziś, w tej chwili za sprawą Mystic Production wyszedł świetnie wydany dwupłytowy digipack. Kay chce zrobić jeszcze wiele z tym zespołem, a ja jak będę mógł, będę się mu starał pomóc. Jest to faktycznie zespół mocno stylistycznie odbiegający od VESANIA, nie stanowi to jednak dla mnie żadnego problemu. Wiem, że gdybym potrzebował jego pomocy chociażby w VESANIA, zrobiłby to bez zastanawiania się i również nie byłby to dla niego problem. Neolithic to inny zespół, ale dobry i solidny. Spore nadzieje dotyczące nowego powrotnego albumu, propozycje ciekawych koncertów, prawdopodobnie trasa - to wszystko mobilizuje do ciągłej współpracy.

Wasz perkusista również gra w innym zespole, mianowicie Pyorrhoea. Nie drażni Cię to, że tak dobry perkusista jest podbierany przez inny zespół?

orion: Daray jest muzykiem, jest bardzo dobrym perkusistą. Każdy w VESANIA ma za sobą bądź jest w trakcie współpracy z innymi projektami. Zasada jest tylko jedna: VESANIA ma pozostać priorytetem. Dopóki tak jest - działanie w innych zespołach jest tylko jedną z dróg pracy nad sobą, daje nowe możliwości rozwijania umiejętności. Pyo to zespół bardzo brutalny, stricte deathowo-grindowy, takiej stylistyce hołduje, w takich tematach tekstowych i muzycznych się porusza. Jest to przecież wymarzony rodzaj muzyki dla perkusisty, który ma być ultraszybki i dokładny. Jak wynika z najnowszych wydarzeń, jest duże prawdopodobieństwo, że Daray zagra na pewnym dużym festiwalu w zastępstwie pewnego bardzo dobrego perkusisty. Ale nic jeszcze nie wiadomo do końca. Pewnie będzie jeszcze wiele takich projektów, w których muzycy VESANIA wezmą taki bądź inny udział, już teraz jest kilka propozycji. Zobaczymy, co czas pokaże, ale tak jak powiedziałem, najważniejsza jest VESANIA i tego będziemy się trzymać.

Nie sposób nie zapytać o koncerty. Przy tak intensywnej muzyce muszą być dopracowane do ostatniego szczegółu. Jak dotąd grało się Wam na żywo?? Czy jest w planach jakaś trasa promująca "Firefrost Arcanum"?

orion: Tego typu kompozycje, jakie zamieściliśmy na "Firefrost Arcanum" rzeczywiście nie są proste do wykonywania na żywo. A zwłaszcza jest to niewdzięczne z uwagi na ich długość. Jednak koncerty są dla nas ogromną satysfakcją i chcemy być do nich przygotowani zawsze jak najbardziej szczegółowo. Taki rodzaj ekspresji jest w koncepcji o nazwie "VESANIA" bardzo ważnym elementem i przygotowujemy je na tyle dobrze, na ile nas stać. Każdy koncert tego zespołu ma być czymś szczególnym, zapamiętywalnym i wyróżniającym się. Wykorzystujemy w tym celu trochę elementów "pozamuzycznych", musi to być jednak poparte precyzyjnym wykonaniem samych utworów. Koncerty są tym, co w muzyce jest żywego, nie ma w nich studyjnej sterylności i sztuczności. Istotny jest więc każdy gest i każde słowo, każdy symbol i każdy dźwięk. Stawiamy sobie wysokie wymagania, tylko w ten sposób można coś osiągnąć. I wiele nam jeszcze do ideału brakuje... A co do trasy - w tej chwili nie mogę jeszcze podać szczegółów, ale prawdopodobnie już niedługo, i to z nie byle kim. Bardzo zobowiązujące wyzwanie.

I w tym momencie zakończymy. Chcesz coś dodać specjalnie dla czytelników Masterfula? Pozdrawiamy i dzięki za wywiad.

orion: Ja również dziękuję za poświęcony czas i rewelacyjną recenzję. Mam nadzieję, że to pierwszy, ale nie ostatni raz na łamach Masterful i będziemy mieli jeszcze okazję się spotkać. Czekajcie na nas na koncertach, czekajcie na kolejną płytę. Wspieracie tą muzykę jak mało kto, trzymajcie tak dalej. Uważajcie na siebie!

Tomasz Osuch & Andrzej Papież